07.12.2007

Kazachstan - dziwny kraj







Kazachstan to zdecydowanie specyficzny kraj. Trzeba sie tu do wielu rzeczy przyzwyczaic. Bo wiekszosc z nich odmienna jest od tego co jest u nas..
Z takich rzeczy najbardziej rzucajacych sie w oczy to np. to w jaki sposob kazachowie jezdza. Nie zwracaja uwagi na przepisy zupelnie. Czasem 5 samochodow ustawionych obok siebie probuje skrecic w te sama strone.. No i oczywiscie ludzie przechodzacy przez ulice i wychodzacy pod kola samochodow w kazdym miejscu ulicy lub przechodzacy w poprzek skrzyzowania.. http://picasaweb.google.com/nradulska/Kazachstan2/photo#5147999672564416306


A, i nie zapinaja pasow. Jak wsiadlam z ks Wojtkiem do samochodu i odruchowo zaczelam je zapinac to ks mowi zebym tego nie robila bo tu ludzie nie jezdza w pasach a jak ktos je ma zapiete to zwraca na siebie uwage policji wiec lepiej nie prowokowac wladzy i nie naraz sie na kontrole. To w koncu jak dla mnie socjalistyczne panstwo. Czuje sie troche tak jakbym poznawala komunistyczne panstwo, tak jak w Polsce za komuny, no, pomijajac to ze sa juz sklepy normalne.
Dosyc to specyficzne. Tak jak i to ze ludzie sie pchaja i potracaja i nie zwracaja uwagi na to czy na kogos wchodza lub czy kogos moga przypadkiem uderzyc..
Smiejemy sie z Kasia ze jak wrocimy to bedziemy najwiekszymi chamkami :)
ludzie sa tu przeroznorodni. Masa jest tu narodowosci i religii. Na msze przychodza (bo spiewaja w tutejszych chorach) ateisci muzulmanie prawoslawni. Niewielu w nich katolikow. Ciekawe jest zderzenie z tym. np. zamiast klekac w lawce w momentach do tego przeznaczonych na mszy to siadaja. Bawia sie tez w trakcie komorkami, pytaja co ks daje w czasie komunii sw.. Ostatnio jedna dziewczyna jakos mniej wiecej w moim wieku, moze troche mlodsza zapytala mnie co to jest co ks daje jak to wyglada z czego jest zrobione i dlaczego to daje i co to jest. A jak wrocilam na miejsce po przyjeciu Pana Jezusa chciala zebym jej pokazala..
To takie rozne rzeczy, rozna rzeczywistosc od naszej.. Ale nie trudno naprade to zaakceptowac i przyzwyczaic sie i wejsc w to co tu sie dzieje. Ludzie tu sa naprawde fajni. No przynajmniej Ci przychodzacy i dzialakacy w kosciele (nie tylko katolicy jak pisalam wyzej).
No rosyjski jest tu niezbedny. I teraz zamiast sie uczyc to pisze no.. heh. http://picasaweb.google.com/nradulska/Do8122007/photo#5142730478682521954
U nas w domu jest smieszna sytuacja jesli chodzi o jezyki. Bo:
Siostry mowia po rosyjsku i niemiecku. Mrs Kej czy jak to sie tam pisze po angielski i niemiecku, Kasia po angielsku i rosyjsku. Czyli jak sie toczy rozmowa przy obiedzie to zazwyczaj po rosjsku albo jak ks pzyjdzie jakis to po rosyjsku mowi czyli rozumieja to siostry a Mrs Kej nie. Wiec Kasia Jej tlumaczy na angielski. A jak Kasia rozmawia z Mrs Kej to siostry nie rozumieja. A jak Mrs Kej rozmawia z siostrami to Kasia nie rozumie. Generalnie przy obiedzie bez barier jezykowych pogadac kazdy z kazdym nie moze. Choc zawsze ktos tlumaczy. I dochodze jeszcza ja :D ktorej Kasia musi troche tlumaczyc. No i oczywiscie my z ksiezmi po polsku. Dosyc zabawnie.
Co wiecej..
nikt tu nam niczego nie kaze, nie obowiazkowe sa sniadania czy kolacje nikt nie kaze wstac rano o konkretnej godzinie.. no poza dyzurami naszymi obiadowymi i dyzurami w centrum.
Angazujemy sie w to co mozemy czyli np. w chory, pomagamy ksiezom jak potrzeba (ostatnio bylo tu spotkanie wszystkich ksiezy z naszej diecezji, jest ich 9 w 6 kosciolach w diecezji wiekszej od POLSKI 3 razy!!) wiec pomagalysmy we wszystkich posilkach..
zanim zrobimy wszytko zjemy pomodlimy sie to jest 12 w nocy, a ostanio przez 3 dni chodzilysmy spac o 1.. a wstajemy na 7.30 rano na Msze..
a, nie ma tu mszy po polsku.. rano jest po lacinie albo (rzadko) po angielsku, wieczorem po rosyjsku no i niedzielne po wlosku ang i rosyjsku.
To tak opowiadajac Wam troche o tym jak tu jest i co sie tu dzieje.
Prosimy z Kasia o modlitwe. Tak konkretnie to moze za ten przedswiateczny okres tutaj i zamieszanie z tym zwiazane. I za nasze relacje wzajemne. Bo takie przebywanie i wspolzycie w kilka osob ciagle ze soba wcale do latwych nalzy...
caluje Was mocno i pozdrawiam z uroczego Atyrau...
Natasza (tak mnie tu zwa)

Brak komentarzy: