19.04.2010

Byłem świadkiem cudu

Od Ukraincy modlą się za Polaków, prawosławni razem z katolikami
Jesteśmy z Wami. Byliśmy z Wami w tych dniach. Modliliśmy się za nasz Naród. Ale nie tylko my byliśmy z Wami. Także Ukraińcy gorąco modlili się za Polaków. I byłem świadkiem cudu. W środę 14 kwietnia w Chmielnickim w największym kościele w naszej diecezji była celebrowana przez naszego biskupa Leona Dubrawskiego i kilkudziesięciu księży Msza Święta w intencji Pana Prezydenta i Wszystkich Tych, którzy zginęli oraz w intencji Polaków. W każdym większym mieście Ukrainy były takie Celebracje Eucharystyczne. Byli na tej Mszy Świętej Konsul Generalny Rzeczpospolitej z Winnicy, jak i przedstawiciele Polonii, ale też mer miasta i gubernator obłasti, czyli wojewoda oraz wielu Ukraińców. Cudem jednak było to, że na tę Mszę Świętą przybyło wielu swiaszczeników prawosławnych z chmielnickim biskupem Patriarchatu Kijowskiego Antonem. Siedząc obok siebie w pierwszych ławkach modlili się RAZEM z ojcami z Ukraińskiej Cerkwi Autokefalicznej, i z ukraińskim księdzem obrządku bizantyjskiego, i RAZEM Z NAMI! Księża, którzy są tu już po kilkanaście lat nie pamiętają czegoś takiego.
Od Ukraincy modlą się za Polaków, prawosławni razem z katolikami

Miedzy innymi prawosławny biskup Anton przemówił po Mszy Świętej. Wspomniał słowa Jezusa: ”Kto straci życie z Mego powodu ten je zachowa. Cóz za korzyść ma człowiek, choćby cały świat zyskał…”. I powiedział o Prezydencie Lechu Kaczyńskim, że czasem człowiek więcej zrobi przez swoją śmierć niż przez całe swoje życie. I powiedział, że ta ofiara przypomina nam ofiary z Katynia. To, że my, Polacy, to mówimy – to jasne i jednoznaczne, ale że ukraiński prawosławny biskup…? I wspomniał ofiary Głodomoru Ukrainy z czasów stalinowskich. Tak, jak myśleliśmy – Katyń wywołuje prawdę w narodach nękanych kiedyś przez komunizm. A „Prawda was wyzwoli”. Kiedy mówił o wiązance kwiatów – zauważył, że biel – to czystość dusz tych co odeszli to Boga a czerwień – to ich krew… Przerwał… I zapłakał…
Od Ukraincy modlą się za Polaków, prawosławni razem z katolikami

Dziękujemy Bogu, że ta Ofiara wyzwala Prawdę, Miłość i Jedność między ludźmi.
Nie wiadomo było gdzie składać kwiaty – nie przygotowano takiego miejsca. Delegacje błąkały się z tym. Więc biskup Leon zadecydował, żeby kwiaty złożono… przed obrazem Miłosierdzia Bożego! Biel i czerwień. Jak łaska wypływająca z Serca Jezusowego.
Ojcowie prawosławni zostali potem jeszcze z nami na posiłek po Eucharystii. Podszedłem do kilku z nich i podziękowałem, że z nami byli w tym czasie i się modlili. A biskupowi – oczywiście dałem obrazek Miłosierdzia Bożego z Koronką.
W sobotę było w naszej parafii pierwsze spotkanie przygotowujące nas do Światowego Dnia Młodzieży w Madrycie w 2011 roku. Było na razie tylko siedmioro młodych, ale na pewno będzie więcej. Oglądaliśmy tylko film o ŚDM i słuchaliśmy co to za spotkania.
Od Modlitwa Taize za Polaków
Wcześniej jednak – modliliśmy się modlitwą Taize razem z młodzieżą i małżeństwami DK, które akurat były też u nas na Szkole Animatora DK. Swoją drogą – bardzo piękny i owocny czas – ta Szkoła Animatora, ale o tym – kiedy indziej. Ofiarowaliśmy to nasze czuwanie w intencji tych, co zginęli i o pociechę dla wszystkich Polaków. Przypominała nam o tej intencji flaga Polski z czarnym znakiem żałoby.
Od Ukraincy modlą się za Polaków, prawosławni razem z katolikami

I u księdza Pawła w Murowanych Kuryłowcach i w Szaróweczce też oczywiście były takie polskie flagi na znak jedności i solidarności. Ks. Paweł mówi, że w niedzielę niektórzy jego parafianie godzinę przed niedzielną Eucharystią w kościele oglądali transmisję z uroczystości żałobnych w Krakowie, a po mszy zostali jeszcze na dwie godziny żeby uczestniczyć w tym wydarzeniu do końca. Ukraińska telewizja pokazywała obszerne fragmenty tego niesamowitego wydarzenia, ale dzisiaj rano – powtórzyli je całości, bez przerwy. Ludzie mówią mi dzisiaj, że patrząc na to wszystko – wiele mogą się od nas nauczyć. I mówią o potrzebie pojednania także między Polakami i Ukraińcami…
Od Modlitwa Taize za Polaków

Nasi parafianie – około 25 - osób w niedzielę wieczorem oglądali u nas w bibliotece film „Katyń”. To nic, że po polsku. To nic, że niedługo telewizja ukraińska pokaże go z tłumaczeniem ukraińskim. Przyszli, przeżywali, płakali, bo chcieli być razem z nami wczoraj wieczorem.
Od kino domowe

Ktoś potem publicznie powiedział: „Ja je hordyj (dumny) szczo maju kartu Poliaka”.

ks. Piotr

13.04.2010

Wielki Post, Pascha, Miłosierdzie – Katyń, Smoleńsk, Pojednanie

Od Zdjęcia Basi - Pascha 2010
Miałem napisać o Wielkim Poście w Gwardijskiej wspólnocie i o Wielkanocy, a tu ta tragedia… Smoleńsk 2010 – Katyń 1940.
Dlaczego to stało się w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego? Dlaczego też Ojciec Święty Jan Paweł II pięć lat temu odszedł od nas do Domu Ojca w wigilię Uroczystości Miłosierdzia Bożego? Jak odczytywać to Boże Miłosierdzie w naszym powołaniu?
Od Zdjęcia Basi - relikwie św. Maksymiliana 21.03.2010

Myślę, że to jest to, co właśnie tu – w Ukrainie i wszędzie my Polacy robimy i mamy robić: MAMY BYĆ ŚWIADKAMI WIARY W ZMARTWYCHSTAŁEGO I MIŁOSIERNEGO JEZUSA DLA CAŁEGO ŚWIATA.
I to się dzieje. U nas w głównym ołtarzu jest oczywiście – obraz Miłosierdzia Bożego (tam gdzie komuniści przez kilka lat sowieckiego Domu Kultury w kościele powiesili oczywiście bożka Lenina). A w dojezdnych Kudryńcach kaplica jest pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego.
Od Zdjęcia Sióstr od Aniołów - Miłosierdzie Boże w Afryce
W tym roku rekolekcje wielkopostne w gwardijskiej parafii prowadziły Siostry od Aniołów, które m.in. służą miłością i miłosierdziem na misjach w Afryce. Tak więc rekolekcje ciągle jeszcze aktualnym temacie roku oazowego. Gdziekolwiek pojawiają się polscy misjonarze, (choć u sióstr od Aniołów są też i nasze parafianki z Gwardijska) – pojawia się tam obrazek lub obraz Miłosierdzia Bożego. Popatrzcie uważnie na niektóre ze zdjęć, które misjonarki pokazywały w parafii. Ale chodzi tu nie tylko o obraz od siostry Faustyny. Świadek Miłosierdzia – to także ten, który służy miłosierdziem.
Od Zdjęcia Sióstr od Aniołów - Miłosierdzie Boże w Afryce

Tydzień po rekolekcjach była w naszym kościele kolejna – niezwykła uroczystość. Franciszkanie przywieźli i ofiarowali do naszego kościoła relikwie św. Maksymiliana Kolbe (tak tak – nie dziwcie się – zanim hitlerowcy zabrali go do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz bracia z Niepokalanowa zdążyli ostrzyc mu brodę i włosy z tej brody zachowali jako pamiątkę, a teraz – relikwię). I znów – Polacy dzielą się tym, co Pan Bóg im dał – postawą świętego polskiego kapłana, który okazał w tak strasznych warunkach Miłosierdzie Boże ofiarując się na śmierć za drugiego człowieka. Wielki to wzór dla naszych parafian i oazowiczów. Wszak święty Maksymilian jest też patronem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, która owocuje także i tu – w Ukrainie i ludzie z gorliwością przyłączają się do tego dzieła (nasza młoda parafianka nie czekała na kolejne rekolekcje oazowe, ale na Mszy Wieczerzy Pańskiej złożyła w darach deklarację przyłączenia się do KWC całym sercem, już nie jako kandydat). Ojciec założyciel Oazy – Sługa Boży ksiądz Franciszek Blachnicki swoją postawą naśladował świętego Maksymiliana. Pod koniec życia ofiarował za Kościół i za nas swoje cierpienie duchowe i fizyczne oraz śmierć. Zapisał wtedy: „…Św. Maksymilian – jak była jego ofiara! On oddał życie za braci – nie za dzieło, za Niepokalanów! Musze zjednoczyć się z jego konaniem w bunkrze głodowym!” (za: ks.A.Wodarczyk „Prorok żywego Kościoła” s.545)
Od Zdjęcia Basi - relikwie św. Maksymiliana 21.03.2010

I kolejny Prorok Miłosierdzia Bożego – ksiądz Jerzy Popiełuszko. Ten, który modlił się w dzień swojej śmierci na różańcu o to byśmy wyrzekli się zemsty i potrafili przebaczać oprawcom. Ks. Blachnicki pisze: „Bóg wydał mnie na śmierć. Tak samo ks. Popiełuszko został wydany w ręce oprawców – do końca na śmierć! Tak samo zostało wydanych niezliczone ilości męczenników. Tak zostają wydani ludzie w ręce śmiertelnej choroby! Tak i ja muszę zostać wydany. I zostałem wydany! I muszę powiedzieć: Amen – do końca, zaakceptować realną śmierć!...” (za: ks.A.Wodarczyk „Prorok żywego Kościoła” s.544). W Ukrainie, w sobotę 10 kwietnia 2010 w Żytomierzu była premiera filmu „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. Tak – właśnie w TYM dniu. Dzielimy się ze światem tym, co Pan Bóg nam dał. Film ten będzie oglądany w kościołach w kilkunastu miastach Ukrainy. 30 kwietnia – będzie u nas w parafii w Gwardijsku. A na czerwiec szykujemy się z parafianami i oazowiczami na pielgrzymowanie do Polski do Warszawy na beatyfikację ks. Jerzego. Swoją drogą – ciągle jeszcze czekamy czy może jakaś wspólnota z Warszawy albo Pragi nie przyjęłaby nas na dwie noce do swoich domów… Oczywiście jak się nie da – zamieszkamy w jakiejś szkole.
Od foldery - 1 procent 2009

Ja w Wielkim Poście z kolei dawałem świadectwo wiary Ukraińców przed Wami. Prowadziłem rekolekcje wielkopostne w Halinowie oraz w Warszawie u św. Jakuba na Tarchominie i na Ochocie, a także dla wspólnoty Viatores. Dzięki za Wasze zasłuchanie i za ogromne wsparcie finansowe ofiarowane przy tej okazji. Także za indywidualne ofiary i modlitwę! Możecie jeszcze nam pomóc przez JEDEN PROCENT! W tym roku można przekazać 1% od podatku z 2009 roku także na budowę i działalność Centrum Ewangelizacji w Gwardijskim. Fundacja „Światło-Życie” chce przekazać nam środki, jakie przeznaczycie na nią z dopiskiem „Ukraina” (nr KRS 0000071891). Dzięki Wam Centrum Ewangelizacji buduje się nadal – co widać.
Od Dom

Pamiętacie jak w czasie rekolekcji mówiłem o Katyniu, i o konieczności pojednania, i konieczności poznania prawdy po to, aby móc się pojednać…? Pamiętacie jak Pan Bóg nas prowadził Słowem Bożym na początku rekolekcji na Ochocie – kiedy była msza z udziałem sportowców i przedstawicieli ambasady USA z okazji rocznicy tragicznego wypadku samolotu LOT w Kabatach gdzie zginęła m.in. Anna Jantar ale i reprezentacja bokserska USA? „Jaką da odpowiedź twoja wiara, jeżeli spotka cię w życiu tak nagła śmierć kogoś bliskiego? Wiara to nie dziecinada!” I cytat wybrany na te rekolekcje z ks. Blachnickiego po jego doświadczeniach Auschwitz: "Jak niewiele wspólnego z życiem miało to chrześcijaństwo, które przyjąłem wraz z rodzinnym i szkolno-harcerskim wychowaniem. Moje chrześcijańsko-humanistyczne ideały okazały się niewystarczające w tak drastycznej sytuacji. Dobre wychowanie wyniesione z cywilizowanego i kulturalnego świata stawało się niewystarczające w obliczu zła i brutalnej walki o życie w obozowych warunkach." (por. ks.A.Wodarczyk, „Prorok żywego Kościoła” s.544). Jaką odpowiedź da twoja wiara wobec dramatycznych – trudnych sytuacji? Jaką daje odpowiedź dzisiaj? Czy wierzysz w zmartwychwstanie umarłych i życie wieczne?
Pascha, jaką przeżywaliśmy tu i czuwania nocne przy Chrystusie i Jego grobie w oczekiwaniu na Zmartwychwstanie mocno budowała naszą wiarę. Także dzięki Waszej pomocy - nasza schola ma już porządny sprzęt i pięknie śpiewali porządnie nagłośnieni już z chóru (jeszcze tylko organy piszczałkowe;))
Od Zdjęcia Basi - Pascha 2010

Wy jeszcze nie przeżywaliście takiego Dnia Wielkanocy, kiedy wszyscy – czy ciebie znają czy nie, czy ty jesteś prawosławny, czy katolik czy niewierzący - z daleka krzyczą do ciebie: „Christos woskres!!!” i odpowiadasz: „Woistynno – woskres!!!”. Myślałem na wieczornym spacerze i różańcu na cmentarzu, że jakoś chyba wszyscy byli dziś w kościele skoro tak mnie kojarzą i pozdrawiają Zmartwychwstałego. A tu po prostu taka tradycja! No i jeszcze dobrze się złożyło, że w tym roku Wielkanoc była w Kościele i w Cerkwi tego samego dnia. Tylko potem w poniedziałek na kazaniu mówiłem, że na pozdrowienie „Chrystus Pan Zmartwychwstał!!!” do odpowiedzi „Prawdziwie powstał!!!” trzeba dodać „Ale co to zmieniło w twoim życiu?”
Od Jest nadzieja - Zmartwychwstał

A co to zmieniło w Twoim życiu? Czy Ty jesteś człowiekiem Miłosierdzia? Pan przez polską siostrę Faustynę i przez polskiego Papieża i przez Polaków Bóg chce dać światu Orędzie Miłosierdzia!!! Czy – po tak trudnym wydarzeniu – będziemy nieśli do Rosji i świata orędzie Miłosierdzia i świadectwo wiary? Niesamowite słowa o owocach tragedii w Smoleńsku powiedział wysłannik Patriarchy Prawosławnego Moskwy Cyryla - Filon:„za cenę tej strasznej tragedii obnażyły się realne uczucia". "Musimy to dostrzec. Na tym powinniśmy budować nasze dalsze relacje. W chrześcijaństwie pojęcie ofiary jest bardzo ważne. Ta ofiara nie była nadaremna. Na tym fundamencie powinniśmy zbudować ciepłe, braterskie stosunki."
Czy zaproponujemy braciom Rosjanom, Cerkwi Prawosławnej wspólną modlitwę, albo np. Centrum Modlitwy i Pojednania w Katyniu? Czy wykorzystamy nadarzające się do tego okazje?
Od Triduum w Oleszkowcach

Diakonia Misyjna miała w zeszłym roku zaproszenie na ewangelizację do Rosji – i nie pojechała. O ile dobrze pamiętam – nie było księdza… I „Ne pauczyłos”… Nasz zaprzyjaźniony drukarz wydrukował 40 tysięcy obrazków Jezusa Miłosiernego z wydrukowaną z tyłu Koronką po rosyjsku. Dzięki wielkie! Ale kto je tam zawiezie?
Od Zdjęcia Basi - Pascha 2010

12.04.2010

Bracia z Taize z młodzieżą przesyłają nam zapewnienie o modlitwie


Szczególna miłość do Polski, którą brat Roger jako dziedzictwo zostawił wszystkim braciom
Wspólnoty z Taizé, sprawia, że cała nasza Wspólnota
Od Taize
jest głęboko poruszona dzisiejszym tak
trudnym i niepojętym doświadczeniem, które dotknęło wszystkich Polaków.
Zaraz po otrzymaniu wiadomości o tragicznej katastrofie samolotu prezydenckiego w Smoleńsku
Od Taize

ponad 4 tysiące młodych Europejczyków obecnych w Taizé zebrało się razem z braćmi na
wspólnej południowej modlitwie. Modliliśmy się słowami:
Chryste Zmartwychwstały, jesteś blisko wszystkich, których dotyka niepojęte cierpienie.
Od Taize
Powierzamy Ci ofiary dzisiejszej katastrofy polskiego samolotu, wśród nich Prezydenta
Rzeczpospolitej i jego żonę Marię, wszystkich, którzy mu towarzyszyli. W modlitwie łączymy
się z rodzinami ofiar i z całym polskim narodem.
Następnie wszyscy długo śpiewali po polsku: „Bóg jest miłością, miejcie odwagę żyć dla
miłości, nie lękajcie się”.

Także Litwa nadesłała wyrazy współczucia.

Wyrażam głębokie współczucie w związku tragedii w Smoleńsku. Zapewniam, że cala Litwa jest pogrążona w żałobie razem z Wami, a Polacy mieszkający na Litwie łącza swe modlitwy z całą Polską i jesteśmy z Wami.
Erika

Kondolencje płyną także z Pakistanu.

Oto list od Yaqooba:

Dzisiaj przeglądając informacje w internecie przeczytałem bardzo złą wiadomość o śmierci Waszego Prezydenta i członków Parlamentu. To bardzo przykre.
Modlimy się tutaj za Was, Wasz kraj, tych którzy zginęli i ich rodziny.
Bądźcie pewni, że nasza modlitwa jest z Polakami.

11.04.2010

Kondolencje z Kenii

Po katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku otrzymaliśmy dwa listy kondolencyjne z Kenii.

Ks. Francis Gaciata, proboszcz parafii p.w. św. Franciszka z Asyżu:

Przed chwilą usłyszałem w wiadomościach o katastrofie samolotu prezydenckiego. Niech Bóg błogosławi Polskę. Dziś Niedziela Miłosierdzia Bożego... Jezus w swej łasce na pewno obdarzy zmarłych pokojem. Św. s. Faustyna, która już jest w niebie będzie się za nimi wstawiać. Jutro o 7:30 rano odprawię za nich mszę. Niech Bóg Was błogosławi. Niech błogosławi również rodziny zmarłych.
Z modlitwą, ks. Francis.


David Kinyua - odpowiedzialny wspólnoty RŚ-Ż w Mitunguu:

W imieniu Ruchu Światło - Życie w Kenii przesyłam wyrazy współczucia wszystkim Waszym rodakom z powodu śmierci prezydenta i jego żony. Duch Święty będzie zawsze z Wami. Kochaliśmy ich, ale Bóg kochał ich bardziej.


Daniel Gichunge - członek wspólnoty RŚ-Ż w Mitunguu:

Dziś rano w radio usłyszałem informacje o katastrofie. Przykro mi z powodu nieszczęścia, które dotknęło Wasz kraj. Naprawdę Wam współczujemy. Jesteśmy z Wami w modlitwie. Spotkanie wspólnoty w tym tygodniu poświęcimy modlitwie za dusze zmarłych. Modlę się, żeby Bóg dał Polakom siłę do przetrwania tych momentów próby i obdarzył cały kraj pokojem. Amen.



Oto część tekstów w wersji oryginalnej:

I've just heard news that a plane has fallen down. Lord bless Poland.
Today is Divine mercy sunday...Jesus will for sure out of his mercy bless them with peace. St.Faustina who is already in Heaven will support them.
Tommorrow 7.30 am mass we shall pray for them.

God bless you.
For their families God bless them too.

in prayer
Fr.Francis.


On behalf of Light - Life Movement in Kenya I send a message of condolence to all people of your country for the death of the president and his wife. The Holy Spirit will be with you always. We loved them but Lord loved them most.
David Kinyua

10.04.2010

Katyń 1940 Katyń 2010


10.03.10
Sobota Paschalna

Łączę się z Wami w bólu i żałobie, ale i chcę dać świadectwo wiary w zmartwychwstanie. Chce Wam przekazać słowa od naszych parafian. Wielu Ukraińców podchodzi dziś do mnie mówiąc: "Przyjmijcie współczucie od nas, ode mnie i od mojej rodziny dla was i dla całego Waszego Narodu..." Przekazuję więc Wam te słowa. Szczególnie ważne dla nas są słowa współczucia i obietnice modlitwy w łączności z nami Domowego Kościoła z Ukrainy.
Biskup naszej diecezji kamieniecko-podolskiej też napisał słowa współczucia do Narodu Polskiego.
Przed Mszą Świętą poprosiłem żeby dołączyć do zbiorowych intencji prośbę za tych, którzy zginęli. I usłyszałem: "Przeczytam cztery razy - ma to zapisane już od wielu ludzi." Ludzie modlą się też za nas - o nadzieję; i o wiarę w Zmartwychwstanie. Dlatego umieszczam słowa mojej homilii jaką wygłosiłem na Mszy Świętej do naszych parafian tu w Ukrainie 10.04.10 wieczorem. Jest to też moja próba zrozumienia tego co się dziś stało:

"W takim dniu jak dziś tym bardziej muszę być świadkiem wiary w zmartwychwstanie. Dziś zginął prezydent Polski i wielu ważnych ludzi w moim kraju. Proszę módlmy się na tej Eucharystii o zmartwychwstanie dla nich i pocieszenie dla Polaków wypływające z Jezusowego zwycięstwa nad śmiercią.
Ludzie są smutni z powodu śmierci – tak jak apostołowie z Ewangelii. Chrześcijanin przychodzi do nich z wiadomością, że Jezus żyje i przynosi nadzieję tam gdzie jest smutek i płacz. Apostołowie usłyszeli od Jezusa wyrzuty, że trwali w smutku a nie dowierzali w Zmartwychwstanie. Dla nas też to jest to sprawdzian naszej wiary, gdy ktoś nam umiera – czy my rzeczywiście wierzymy w życie wieczne.
I to Apostołowie zostali potem wysłani: „Idźcie na cały świat…”
I głoszą w Dziejach Apostolskich: „My nie możemy nie mówić tego co widzieliśmy i co słyszeliśmy."
Ja też – w tak trudnym dniu – nie mogę nie mówić, ze wierzę w Zmartwychwstanie. Jezus mnie prosi bym właśnie w takiej chwili był świadkiem Zmartwychwstania."

ks. Piotr

06.04.2010

Христос воскрес! Воистину воскрес! Аллилуйя!


Chrystus zmartwychwstał… ale czy prawdziwie w to wierzysz?
I zadaję sobie jeszcze jedno pytanie: co to zmienia w moim życiu?
Wiem, że gdyby On nie zmartwychwstał, na pewno nie było by mnie tu, gdzie jestem. Próżna byłaby nasza wiara…

Ostatnio zaniedbałam pisanie. Usprawiedliwiałam się brakiem czasu, ale pewnie gdzieś tam udałoby się jedną czy drugą godzinkę wygospodarować, ale tak sobie myślę, że to kuszenie szatana w Wielkim Poście – no i wygrał. Teraz też przez całe Święta zabieram się do napisania choćby kilku zdań i wciąż odkładam to na później. Przed chwilą też już zmierzałam w stronę łóżka (tudzież paduszki dla wtajemniczonych). Ale Pan Jezus dał nam przykład, jak zwyciężać szatana. I w tym momencie ogarnęła mnie senność :) W ogóle jak już zaczęłam od osobistych przeżyć, to podzielę się moim przeżywaniem okresu przygotowania do Świąt Zmartwychwstania. Był to dość trudny czas dla mnie. Pod koniec drugiego kursu językowego opadłam z sił; i fizycznie i psychicznie.

* * *


No i widzicie, to, co powyżej, pisałam wczorajszej nocy – nie dałam rady więcej. Dziś na szczęście od rana nowy zapas sił i w ogóle jakby nowa porcja Radości Zmartwychwstania! Coś czuję, że ten mój wpis będzie chaotyczny. Za dużo chciałabym przekazać. Zacznę może niezbyt wesoło, jednak wydaje mi się to istotne. To właśnie chyba owoc tegorocznego Wielkiego Postu. Będąc tutaj bardzo silnie odczuwam, że na świecie toczy się nieustanna walka duchowa. Śpiewamy: Zwycięzca śmierci, piekła i szatana. Jezus podjął za nas walkę, w której my sami nie mielibyśmy żadnych szans. Ostateczne zwycięstwo zatem dzięki Zmartwychwstaniu jest nasze, ale dalsza walka z szatanem: przeciwnościami, pokusami i różnymi niepowodzeniami trwa. Kościół występuje w imię Zmartwychwstałego Pana. Czy ja również staję niezachwianie po tej stronie, czy wolę pozostać neutralny, żeby mieć święty spokój? Pod tym względem chyba tutaj jest łatwiej niż w Polsce (często trudno jest stawać w obronie Kościoła co nie?). Tutaj czuję, że jestem Kościołem – jego cząstką. Pracujemy dla wspólnego dzieła, problemów z identyfikacją nie ma. Są za to inne problemy. W moim przypadku przede wszystkim negatywne myśli, że nie warto się starać, że efekty pracy są mizerne, że to czy tamto jest bez sensu… Czuję, że ktoś chciałby zasiać w moim sercu silne przekonanie o mojej słabości, frustrację i zniechęcenie. Żeby po prostu mi się nie chciało. Ktoś powie, że to zwykłe psychiczne zmęczenie dziewczyny, będącej długo z dala od domu itp… Może też. Ale ja jestem przekonana, że to działanie szatana. Dlatego proszę o modlitwę, nie tylko za mnie, ale za wszystkich tutaj posługujących.

Dobrze, to taki może mało optymistyczny wstęp. Teraz podzielę się pokrótce tym, co tu u nas się działo w okresie około świątecznym, a wy oceńcie sami, czy warto się starać dla tej misji! :)

Dwa tygodnie przed Świętami zakończyłam kurs. Co wytrwalsi uczniowie chcieli się nadal spotykać, ale mi te ferie były bardzo potrzebne. Trochę tylko szybko przeleciały… :) Jutro będzie zapis na kolejny kurs, już ostatni przed przerwą wakacyjną. W sumie gdybym nie miała zajęć, też znalazłyby się inne formy aktywności dla mnie: chociażby pełny etat na przykościelnym placyku zabaw, który jak tylko zawitała wiosenna pogoda, zapełnił się szczebioczącą (delikatnie to określając) dzieciarnią.
A na zdjęciu uczniowie z angielskiego w czasie ferii – graliśmy w pingponga i w mafię.


Ferie rozpoczęłam od jednodniowej wycieczki do Kulsar, razem z młodzieżą, występującą tam z pantomimą. Na zdjęciu Anka, która grała marionetkę, manipulowaną przez zło, oraz Misza – Jezus, który więzy manipulacji szatana wziął na krzyż.



Na spacerze po Kulsarach trafiliśmy na festyn, związany z kazachskim świętem początku roku, który obchodzi się 21 marca, tak jak początek kalendarzowej wiosny. Zaszliśmy tam dosłownie na 3 minuty, ale nie byliśmy w stanie wymówić się od poczęstunku, przygotowanego w namiocie.



A było co „kuszać”: oprócz rozmaitych zakąsek, owoców i sałatek głównym specjałem było baranie mięso, a w ogóle głównego dania, czyli bieszparmaku nawet nie doczekaliśmy, bo już się zmyliśmy. Wszystko zakrapiane obowiązkowo herbatą z mlekiem. Ksiądz powiedział parę słów do zebranych, pozdrawiając c prazdnikom w imieniu „Katoliczeskiej Cerkwii” i się pożegnaliśmy. Miłe doświadczenie.

A poniżej jeszcze jedno zdjęcie „z drogi” do Pulsar – miejsce pamięci o zmarłych, w którym każdy przejeżdżający powinien się zatrzymać.


Święta były dla mnie niesamowite, zupełnie inaczej przeżywane niż do tej pory. Ale nie potrafię chyba tego opisać. Znowu widoczne było na każdym kroku to duchowe zmaganie. Dwa przeciwne dążenia. Z jednej strony Wielki Tydzień to zwłaszcza dla księży wiele przygotowań od strony duszpasterskiej, skoncentrowanie na duchowym przygotowaniu do przeżycia tajemnic Paschalnych. Z drugiej strony najróżniejsze sprawy, odciągające od tego, co najważniejsze. Jakoś tak nikogo specjalnie nie zdziwiło, że w krótkim czasie trzy razy zalało nam zakrystię, w Wielki Czwartek pół dnia zeszło na wywożeniu przepełnionego szamba przy Centrum, a całe Triduum księża podejmowali różne próby przetkania kanalizacji. Wezwać miejscowych fachowców to jakby oddać bitwę diabłu walkowerem. Z doświadczenia księdza biskupa wynika, że Wielki Tydzień bez tego typu problemów to „nie bywajet”.

No ale liturgia Triduum była piękna. Dla mnie pierwszy raz przeżywana z perspektywy nawy a nie prezbiterium (u nas schola zajmuje miejsce w tyle prezbiterium). Starałam się pomagać w śpiewach, ale nie musiałam za bardzo o tym myśleć od strony organizacyjnej. Możecie obejrzeć kilka ujęć z Wigilii Paschalnej.

W tle dekoracje, przygotowane przez siostrę Teresę. Zachwyciły mnie swoją prostotą i jednocześnie siłą przekazu. W ogóle dopiero w niedzielę, kiedy wprowadzałam do kościoła grupki kazachskich dzieci, żeby im wyjaśnić, co oznacza hasło Christos waskrjes!, którego wszyscy w tenże niedzielny poranek (i w sumie przez cały dzień) niemalże nadużywają, dopiero wtedy, patrząc na twarze tych dzieci, wpatrzonych z podziwem i zachwytem we wszystko, co składa się na piękno naszej świątyni – chyba przede wszystkim witraże dają taki niesamowity efekt – więc dopiero wtedy i ja zachwyciłam się bogactwem naszej wiary. Później do tego jeszcze doszły słowa o tym, że wiara przyjęta prowadzi do usprawiedliwienia, a przekazywana ustami – do zbawienia. Jeśli wierzymy tylko dla siebie, to nasza wiara staje się martwa, a jeśli się nią dzielimy (jak chlebem), to dajemy świadectwo – wpierw wobec samych siebie.

A muszę dodać kilka słów na temat Christos waskrjes! Otóż jest to tradycja związana z Kościołem prawosławnym, że w Wielkanoc dzieci od samego rana chodzą po domach i w ten sposób pozdrawiają ich mieszkańców. No co ci odpowiadają Waistinu waskrjes! i obdarowują maluchy: cukierkami, kawałkami kuliczi (takich specjalnych bab wielkanocnych) lub kraszonymi jajkami.

Kościół katolicki wpisuje się więc również w tę tradycję, a w tym roku nawet Pascha prawosławna przypadła na ten sam dzień. No więc po sobotnich nocnych uroczystościach nie ma co liczyć na odespanie, kiedy od świtu zaczynają się regularne dzwonki do drzwi. Co w tym wszystkim ciekawe, to większość dzieci stanowią dzieci kazachskie, które powtarzają utarty zwrot, nie rozumiejąc za bardzo jego głębokiego znaczenia.

Na koniec jeszcze kilka zdjęć :)

Chluba naszej parafii: dwójka dzieci, chrzczonych w czasie Wigilii Paschalnej: Angelina i Wowa. Z Angelinką była mama i rodzeństwo – wszyscy są blisko związani z Kościołem, ale w przypadku Wowki nie było nikogo z rodziny oprócz Miszy (starszego brata). Wowa ma 10 lat, ale decyzję o chrzcie podjął samodzielnie i widać, że naprawdę tego chciał.



Prócz dwóch chrztów 4 osoby przyjęły inne sakramenty: Spowiedź i Komunię Świętą. Może ktoś powie: fajnie, ale co to jest w porównaniu z proporcjami z polskich parafii. Tutaj cieszymy się z każdego kroku do przodu.



Dumą parafii w Atyrau są ministranci, o których już co nieco wspominałam, i nie tylko ja.


Służba w cerkwi to dla nich bynajmniej nie przykry obowiązek, to styl życia i ogromna radość.


Życzę wszystkim zachwytu spotkania ze Zmartwychwstałym Panem, który nie zawsze daje się od razu rozpoznać, ale nie zostawi nas samych, gdy dzień się nachyli… tak byśmy mogli za uczniami z Emaus powtórzyć: Czy nie pałały nasze serca, gdy do nas przemawiał?

Magda