27.07.2011

Ferie zimowe

Co prawda zmieniłem lokalizację, ale chwilowo zostanę jeszcze przy wątku szkolnym, bo w tej chwili, jak Kenia długa i szeroka, trwają egzaminy podsumowujące drugi trymestr roku szkolnego. Myślę, że to dobra okazja do wyjaśnienia jaki system edukacji panuje w Kenii.
Tym, którzy pamiętają jeszcze stary system z przed reformy w Polsce, mogę powiedzieć, że jest praktycznie tak samo jak u nas za starych dobrych czasów. Dzieci idą do szkoły w wieku 3-4 lat i najpierw jest „baby class” i dwa lata Nazary – po naszemu przedszkola. Później od „standard 1” do „standard 8” czyli szkoła podstawowa. Szkoła średnia czteroletnia osobno dla dziewcząt i dla chłopców, no i studia…

24.07.2011

Wszystko co dobre szybko się kończy

Mój pobyt w Laare dobiega właśnie końca. Dziś łapię matatu i udaję się na półkulę południową tzn. do Mitunguu, ogarnąć dzieci od Ks. Francisa. W Laare zostają jednak Monika i Klaudia, które o tym co się tu dzieje piszą na blogu misjalaare.blogspot.com do którego odwiedzania gorąco zachęcam.

23.07.2011

Szkoła w Amungenti

Kilka miesięcy temu zwracaliśmy się do Państwa z prośbą o wsparcie odbudowy spalonego internatu w szkole podstawowej w Amungenti. Dziękujemy za każdą przekazaną na ten cel złotówkę, ale to co zebraliśmy nie starczyło jednak na wiele, bo potrzeby były ogromne.
Zazwyczaj, w takich sytuacjach dyrektorzy szkół odsyłają dzieci do domu tłumacząc, że nie są w stanie zorganizować pomocy. Ksiądz Dionizy – proboszcz parafii Amungenti nie chciał tak postępować, bo byłoby to ze szkodą dla dzieci. Postanowił przesunąć środki, które miał zabezpieczone na rozbudowę szkoły i w ten sposób internat został odbudowany, a wszystkie spalone rzeczy zostały odkupione.

22.07.2011

Amungenti

W środę udaliśmy się do Amungenti by odwiedzić naszą siódemkę dzieci, która pochodzi z tej wioski. O tamtejszej szkole pisaliśmy już jakieś pór roku temu, gdy spalił się internat, na którego odbudowę zbieraliśmy środki. O odbudowie i potrzebach tej szkoły będzie następny post, więc teraz nie chcę się bardzo na ten temat rozpisywać
Na dobry początek ks. Dionizy chciał nam pokazać część swojej parafii, dlatego wsiedliśmy do starszego ode mnie, ale bardzo dobrze utrzymanego Land Rowera i ruszyliśmy w nieznane.

21.07.2011

Jak niewiele do szczęścia potrzeba

Myślę, że najwyższy czas by podsumować budowę domu dla rodziny Ann, Fridah, Daina, Irene i Bonifacego. Z wielką radością mogę ogłosić, że zebraliśmy trzy tysiące złotych, co oznacza, że mamy nadwyżki 500zł. Oczywiście to co zebraliśmy „górką” również się przyda, by zakupić koce, garnki i inne rzeczy, których w domu brakuje.  
Tak jak już pisałem, w budowę zaangażowała się cała rodzina, włącznie z najmłodszymi dziećmi. Kiedy ekipa budowlana skończyła prace, tata razem z Bonifacem wyrównali i utwardzili posadzkę tak by łóżka mogły stanąć na prostej ziemi.

19.07.2011

Ostatnie odwiedziny w Laare

Moja wizyta w Laare nieuchronnie zbliża się ku końcowi, dlatego mocno przyśpieszyliśmy z odwiedzinami naszych dzieci w domach. Sprawę ułatwiła s.Makena, która wróciła w piątek z urlopu i może mi pomoc w wycieczkach po buszu.
Wczorajsze przedpołudnie poświęciliśmy na odwiedzenie domu Judy Kamathi, Schadracka Nkunja i Stelli Kendi. Mieszkają oni jakiś kilometr od szkoły w bardzo malowniczym zakątku Laare między pagórkami. Skrawek ziemi na którym znajduje się ich chata należy do rodziny, mają też kawałek pola na którym uprawiają kukurydzę, banany, fasolę i oczywiście mira.

17.07.2011

Kolejna wyprawa w busz

Dom Martina
Ostatnie dni w misji są bardzo pracowite, dużo się dzieje i nie sposób wszystkiego opisać, bo oprócz codziennych zajęć mamy sporo dodatkowej pracy. Na szczęście jest też więcej rąk do pracy. Na trzy miesiące przyjechały tu dwie wolontariuszki z Polski – Monika i Klaudia, które podczas mojej nieobecności w Laare odwaliły kawał dobrej roboty przy okładaniu nowych książek zakupionych do szkoły. Ja kiedy wróciłem do misji, włączyłem się w tę pracę i wczoraj wreszcie mogliśmy zawieźć taczką wszystkie, obłożone już  książki do szkoły.

14.07.2011

Woda to życie

Wiem, że również w Polskich mediach pojawiły się ostatnio informacje o tragicznej suszy panującej w Afryce, o żniwie jakie zbiera ona również w Kenii. Dlatego i ja chciałbym zająć się tym tematem, bo miałem okazję rozeznać się trochę w tyj materii.
Gdy wracałem po kolacji u sióstr do siebie, towarzyszył mi dziś mały kapuśniaczek, a gdy w poniedziałek s.Alicja jechała z jednym chłopcem do szpitala, to zazieleniona sawanna zdradzała się, że niedawno musiał tam padać deszcz. To jednak nie zmienia faktu, że panująca tu susza jest podobno największa od 60 lat.

13.07.2011

Budujemy nowy dom!!!

Właśnie dziś przypada półmetek mojego pobytu w Kenii i nie wiem jak to się dzieje, ale czas zaczyna coraz szybciej uciekać, a mi się wydaje, że mam tu do zrobienia więcej rzeczy, niż miałem w planie przed przyjazdem….
Coraz trudnie też mi znaleźć czas na pisanie, bo bardzo dużo się dzieje, ciągle gdzieś się przemieszczam i chciałbym to wszystko opisać, bo myślę, że jest to bardzo cenne i ważne, ale kiedy wracam do domu, marzę tylko o prysznicu i łóżku.

10.07.2011

Tigania

Jestem właśnie po czterogodzinnej Mszy w kimeru, więc muszę odreagować, dlatego siadam do pisania. W dodatku jest co opisywać, bo ostatnie dni były dosyć bogate w wydarzenia.
Po kolejnych modyfikacjach naszego planu, w piątek rano wyruszyliśmy do Meru, gdzie załatwiliśmy kilka spraw, zjedliśmy obiad i rozdzieliliśmy się. Fr. Francis ruszył do kolejnych swoich zajęć, a ja z Agatą złapaliśmy matatu do Tiganii - jest to miejscowość w pobliżu której mieszkają nasze dzieci od Ks. Francisa.

07.07.2011

Wind of change


Tak jak już pisałem w poście o podróżowaniu matatu, również do Mitunguu dociera wielki świat. Droga z Nkubu szykowana jest pod asfalt, a inne zostały wyrównane i lekko utwardzone, sklepy są lepiej wyposażone, a żarówek nie chowa się pod korcem.
Również ludzie się zmieniają, trudno co prawda to opisać, ale ich postawa, pewność siebie, sposób zachowania, ubiór, sprawiają, że to już nie są ci ludzie z wioski na końcu świata, w której byliśmy dwa lata temu.

05.07.2011

Domowe przedszkole?

Dziś Fr. Francis wrócił z Nairobi, gdzie odwoził jednych Włochów i skąd przywiózł kolejnych. Teraz jednak chce zająć się trochę naszymi sprawami, więc usiedliśmy, by spisać zadania jakie nas czekają w ciągu najbliższego miesiąca. Przy okazji trochę opowiedział mi o sprawach, które teraz bardzo go absorbują, o tym co robi dla sierot, dzieci ze slumsów i chorych na HIV.
Sierocińce miałem okazję odwiedzić już w sobotę i niedzielę, ale były to krótkie wizyty, więc przy innej okazji je opiszę, bo chcę dowiedzieć się o nich jeszcze więcej i oczywiście zrobić zdjęcia, by móc umieścić na blogu.

03.07.2011

Matatu rządzi

Jako, że ostatnimi dniami sporo podróżuję, to myślę, że warto opisać jak wygląda transport w Kenii, bo z europejskimi normami nie ma to wiele wspólnego!
Otóż zaczęło się w czwartek od tego, że chcieliśmy dostarczyć Mikeli i Brendzie nowe łóżko. Niby nic szczególnego a jednak. Dziewczynki mieszkają spory kawałek od Misji, więc trzeba było skombinować transport.
Poprzednim razem siostry wynajęły do takiej czynności motor. Podobno da się tak rozkręcić wszystko i przywiązać do jednośladu, że nie ma prawa nic po drodze zginąć. W sumie jestem w stanie to sobie wyobrazić widząc tu motory obładowane jak ciężarówki. Nawet matki z niemowlakami jeżdżą tu na motorach, więc dlaczego nie łóżko…

01.07.2011

O Adopcji w Strefie Młodych Rzecznika Praw Dziecka

Strefa Młodych to serwis Rzecznika Praw Dziecka, w którym pisze się o młodych i dla młodych. Jest tam również miejsce poświęcone sytuacji dzieci w innych krajach.
Jakiś czas temu zaproponowano mi opisanie sytuacji najmłodszych w Kenii. Z propozycji tej skorzystałem i takim sposobem o naszym programie Adopcji na odległość można przeczytać na stronach Rzecznika Praw Dziecka.
To dla nas ogromne wyróżnienie, ale też szansa dla kolejnych dzieci w Kenii na lepsze jutro.