02.03.2011

70 „naszych” dzieci w Kenii

Jednym z projektów Diakonii Misyjnej jest program Adopcji na odległość. Skąd pomysł, by jedna z diakonii Ruchu Światło-Życie zaangażowała się w pomoc dzieciom mieszkającym właśnie w Kenii? Wydaje mi się, że nie była to nasza fanaberia, a wyraźny znak od Pana Boga, który jakiś czas temu postawił na polskiej ziemi kenijskiego księdza Francisa Gaciata. To ksiądz pochodzący i pracujący w diecezji Meru w środkowej Kenii, który ukończył studia teologiczne w Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Na swoim terenie organizuje on pomoc chorym na HIV/AIDS, bezdomnym i ubogim dzieciom prowadząc ich dożywianie i edukację. Szczególnie zależy mu na wspieraniu rodzin na drodze do życia na wzór Świętej Rodziny. Właśnie dlatego ks. Francis zachwycił się wspólnotą Domowego Kościoła, gdy był goszczony przez rodzinę należącą do kręgu w Legionowie. Jego marzeniem jest przyjazd polskiej rodziny do Kenii, by dawała świadectwo małżeńskiego życia z Panem Bogiem i formowała tamtejsze rodziny. Taka operacja nie jest jednak prosta i jak dotąd nie znalazło się małżeństwo chętne do wyjazdu i życia na równiku.
Gdy powstała Diakonia Misyjna ks. Piotr Główka – ówczesny moderator naszej Diakonii - zachęcił nas do podjęcia dzieła adopcji, które ks. Francis prowadził już na szerszą skalę z Włochami i Australijczykami. W październiku 2008 roku Kasia Januszewska i Sylwia Lisiecka zabrały się do pracy, założyły „adopcyjnego bloga” i wkrótce pierwsze dzieci znalazły swoich sponsorów. Mimo braku tak zwanego huku medialnego, coraz więcej osób było zainteresowanych pomocą kenijskim dzieciom.
Ks. Francis chciał, by nasze koordynatorki programu na własne oczy zobaczyły na co wydatkowane są pieniądze od sponsorów, w jakich warunkach mieszkają i uczą się dzieci objęte programem i ile dzieci oczekuje jeszcze na pomoc.
Kasia zaprawiona w boju po kazachskim wolontariacie, była skłonna wsiąść do samolotu i odwiedzić kenijskie wioski na równiku. By ją wspomagać powstała większa ekipa w składzie: Maria Szulim, Jarek Deska, Agnieszka i Marcin Skłodowscy. Nasze przygotowania były intensywne, trwały około trzech miesięcy, a podczas nich poznawaliśmy język, kulturę i potencjalne zagrożenia, takie jak choroby tropikalne. Szczegółowe relacje można odnaleźć na blogach szukając postów z lipca i sierpnia 2009.
Wszyscy wróciliśmy z przeświadczeniem, że warto nadal rozwijać program adopcji na odległość. Często to jedyna szansa dla tych dzieci, by mogły pójść do szkoły, otrzymać posiłek, być objęte opieką lekarską, a może nawet przeżyć.
Uśmiech dzieci, które pierwszy raz w życiu trzymały w ręku kredkę, czy pierwszy raz w życiu bawiły się kolorową piłką, był bezcenny i dla takich chwil warto było znieść wszystkie trudy i niewygody pobytu w bardzo egzotycznych dla nas warunkach.
Pobyt w Kenii zaowocował nowymi znajomościami z polskimi misjonarzami. Szczególnie ważne dla nas było poznanie na Diecezjalnym Dniu Rodziny w Meru siostry Alicji ze zgromadzenia sióstr Orionistek, która w plemieniu Samburu opiekuje się głodnymi, chorymi, zaniedbanymi dziećmi, często przygarniając je do swojego domu. Jej świadectwo bardzo nas poruszyło i zachwyciło, dlatego z ogromną radością w październiku ubiegłego roku przyjęliśmy do programu pierwsze dzieci Samburu z misji w Laare.

Kto może pomóc potrzebującym dzieciom z Kenii? Oczywiście każdy!!!
Można to zrobić w dwojaki sposób:
1. Na dowolnie zadeklarowany okres zaadoptować konkretne dziecko przesyłając za naszym pośrednictwem 30 USD miesięcznie na jego edukację, wyżywienie i w razie konieczności leczenie.
2. Przekazując dowolną kwotę jednorazowo na projekty indywidualne takie jak: remont szkoły, budowa domu dla rodziny, która żyje w bardzo ciężkich warunkach i inne, które przedstawiamy na naszym blogu.
Oczywiście wsparcie materialne jest bardzo ważne, ale w naszym programie chcemy również wspierać nasze dzieci codzienną modlitwą i utrzymywać z nimi kontakt listowny. Zdajemy sobie sprawę, że to nie małe zobowiązanie, ale widzimy, że wielu ludzi gotowych jest podjąć je na rzecz małych i słabych, bez względu na cenę.
To dla nas wielkie świadectwo i radość, kiedy przychodzi na naszą skrzynkę tak duża liczba maili. Na każdą wiadomość czekamy pod adresem: adopcja.oazawarszawa@gmail.com
Zapraszamy również do śledzenia naszego bloga:
http://oaza-adopcjanaodleglosc.blogspot.com/

Brak komentarzy: