07.08.2017

W drodze do Kanaan

Piszę z Nairobi z gorącą prośbą o modlitwę w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Moja tegoroczna krótka posługa w Kenii zbiega się w czasie z ostatnim etapem kampanii wyborczej oraz samych wyborów, które odbędą się już pojutrze, we wtorek 8. sierpnia. Jest to czas pełen spekulacji oraz niepewności związanych z okresem po ogłoszeniu wyników.



W 2007 roku, po dużych zastrzeżeniach związanych z uczciwością wyborów doszło do przemocy. Zwolennicy opozycji wywoływali zamieszki w różnych regionach kraju niszcząc, paląc, a nawet zabijając maczetami zwolenników przeciwnej partii. Często ofiarami padali sąsiedzi, ludzie, którzy przez lata żyli spokojnie, którzy dzielili tą samą toaletę, linkę do prania, a ich dzieci razem się bawiły. Jako że podział na partie wynika głównie nie z ich programu politycznego, a raczej przynależności plemiennej, w praktyce członkowie jednego plemienia zabijali członków innego. Łącznie zginęło ponad tysiąc osób, chociaż mówi się, że liczby te zostały zaniżone. W 2012 roku, obywatele nauczeni ciężkim doświadczeniem nie popełnili tego samego błędu i nie doszło do przemocy fizycznej. Obecna kampania wyborcza pod wieloma względami przypomina jednak bardziej tą z 2007 roku. Obaj kandydaci na prezydenta cieszą się podobnym poparciem, a na wiecach do ostatniego dnia kampanii padały bardzo mocne słowa. W zeszły poniedziałek (31.07) znaleziono ciało szefa komisji wyborczej odpowiedzialnego za cały elektroniczny system zbierania wyników z poszczególnych regionów. Sekcja wykazała, że przed śmiercią był torturowany, co budzi spekulacje dotyczące kradzieży ważnych informacji, a tym samym stanowi kolejny argument za podważeniem wyników nadchodzącego głosowania.


W wielu miejscach w kraju, szczególnie na wybrzeżu i w slumsach dochodzi do napięć na tle etnicznym oraz politycznym, które wywołują strach wśród zwykłych obywateli pragnących pokoju. Ze slumsu Korogocho, w którym mieszka wielu moich znajomych, codziennie odjeżdżały na wioski autobusy pełne dobytku, który w przypadku przemocy mógłby zostać rozkradziony lub zniszczony. Na mszy niedzielnej już dwa tygodnie temu pojawiło się mniej chrześcijan. Wiele osób nie ma jednak dokąd uciekać i zostanie w slumsie w czasie wyborów, w niepewności i modlitwie oczekując wyników i godzin po nich następujących. W niektórych miejscach grupy „sprawiedliwości i pokoju” mapują obszar parafii, analizując, w których miejscach konkretnie coś może się wydarzyć. W centrum miasta można było obserwować niemalże mały exodus ludzi wyjeżdżających na wioski. Zatłoczone zwykle Nairobi robi się coraz spokojniejsze pod względem ruchu ulicznego. W Carrefourze ludzie stoją w długich kolejkach do kas z wózkami pełnymi zakupów przynajmniej na cały tydzień do przodu.


Kenijczycy starają się być gotowi na wszelką ewentualność, nadal mając jednak nadzieję na spokojny przebieg wyborów. W rzeczywistości, większość moich znajomych twierdzi, że oprócz niektórych gorących punktów, powinno być bezpiecznie, a sytuacja z 2007 roku raczej się nie powtórzy. Dwa tygodnie temu uczestniczyłem w narodowym ekumenicznym dniu modlitwy o pokój. W Parku Wolności zebrały się tłumy, prosząc Boga o opiekę nad Kenią. Obecnie trwa także nowenna w intencji pokoju podczas wyborów. Część różańców, które otrzymałem od mojej pilskiej parafii również trafiło do Korogocho, gdzie zostały przekazane tamtejszym chrześcijanom, których również zachęcałem do modlitwy przez wstawiennictwo Maryi.


Rankiem 11. sierpnia, planujemy wyjazd z Nairobi ponad dwudziestoosobową grupą na rekolekcje oazowe do Tanzanii, u stóp Kilimandżaro. Nasi uczestnicy od wielu dni przygotowują się do tej wyprawy, załatwiając potrzebne dokumenty do przekroczenia granicy. Nie mogą doczekać się tych piętnastu dni przepełnionych doświadczeniem Boga w modlitwie i wspólnocie. Od pokojowego przebiegu wyborów w znacznej mierze zależy powodzenie naszego wyjazdu.

W tym miejscu zwracam się z wielką prośbą o modlitwę o pokój podczas i po wyborach w Kenii. Obiecałem już ją wielu Kenijczykom. Proszę szczególnie za tych, którzy zostaną w swoich domach w miejscach zagrożonych. W przypadku jakiegokolwiek ryzyka, sam posiadam bezpieczne schronienie, ale nie każdy jest w tak dobrej sytuacji. Najprawdopodobniej nic poważnego się w tym czasie nie wydarzy. Zdecydowana większość obywateli dąży do pokoju. Są jednak potencjalne punkty zapalne, w których bardzo łatwo może dojść do przemocy i bardzo proszę o modlitwę szczególnie w intencji tych ludzi, którzy je zamieszkują.

Parę dni temu, jeden z głównych kandydatów na prezydenta przyrównał siebie do Jozuego, który wprowadził Izraelitów do ziemi Kanaan, krainy opływającej w mleko i miód. Wypowiedź stała się sławna na ulicy i mediach społecznościowych, będąc obiektem wielu żartów. My jednak prośmy dobrego Boga o rzeczywiście mądrych i dobrych rządzących, którzy nie w słowie, ale w czynie doprowadzą Kenię do stałego pokoju i dobrobytu.

Piotr Stopa

Brak komentarzy: