08.08.2017

Dzień wyborów

Nadszedł w końcu dzień wyborów w Kenii. Od wczorajszego wieczora nie ruszałem się poza mury parafii. Słyszałem tylko, że są długie kolejki do głosowania. Na tyle długie, że przedsiębiorczy Kenijczycy podchwycili okazję, gotując i sprzedając posiłki pod lokalami wyborczymi.

Jeszcze wczoraj udało mi się odwiedzić moich znajomych w Korogocho i Kariobangi. Sytuacja była tam bardzo spokojna. Kościół włożył bardzo dużo wysiłku, aby uświadamiać o bezsensowności przemocy. W rzeczywistości, po wydarzeniach z 2007/2008 roku, zdecydowana większość mieszkańców pragnie pokoju. Dlatego też wielu z nich, z powodu strachu, wyjechało już na wioski.

Z pewnych źródeł wiem, że w slumsach istnieją dobrze zorganizowane grupy, których celem jest zainicjowanie zamieszek po ogłoszeniu niekorzystnych dla liderów ich partii wyników. W mojej opinii, wiele zależy od tego, czy prowokatorzy znajdą wsparcie w lokalnych społecznościach. Wierzę, że służby są tym razem lepiej przygotowane na taką ewentualność i stłumią zagrożenie w zarodku. Widziałem po drodze dużą ciężarówkę policyjną z taranem i armatką wodną, więc ich wyposażenie chyba nie jest najgorsze.


Spotkałem się z Mamą Mary, zaprzyjaźnioną starszą kobietą, która zaprosiła mnie na kawę i bananowe „racuchy”. Łamaną angielszczyzną wymieszaną z kiswahili i ulicznym shengiem opowiadała o tym co wydarzyło się w Korogocho 10 lat temu. Wspominała o zabójstwach, obciętych kończynach, dwóch tygodniach chaosu, braku możliwości zarobku, problemach z jedzeniem… Co chwilę przewijało się słowo „damu” (po swahili „krew”),”damu everywhere”. Módlmy się, żeby już nigdy więcej się to nie powtórzyło!!! Poprosiłem znajomych, żeby informowali mnie na bieżąco o sytuacji.


Jeśli tylko czas wyborów przebiegnie spokojnie (w co wierzę!), będzie to według mnie duży historyczny zwrot narodu kenijskiego i dobry fundament do budowy trwałego pokoju na przekór bezsensownej rywalizacji plemiennej. Módlmy się o to!

Piotr Stopa

Brak komentarzy: