03.06.2011

MEJD IN CZAJNA - RELACJA

Rok 2011 być może zapisze się na stałe w misyjnej historii naszego Ruchu. W tym roku pierwsza trzyosobowa grupa Chińczyków ukończy formację podstawową, uczestnicząc w Oazie Nowego Życia III stopnia w Polsce. W tym najliczniejszym państwie na świecie żyje ponad 1300 mln ludzi. Jakie znaczenie mogą mieć zatem te trzy uformowane osoby? A jakie znaczenie miał jeden ojciec Franciszek pośród wielu milionów mieszkańców Polski? A jakie znaczenie ma jedna mizerna oaza na wszechpotężnej pustyni? Na szczęście na misjach rządzi Boża ekonomia.

Diakonia Misyjna postanowiła ogłosić wszystkim, że Chiny i dynamicznie rozwijające się w tym państwie chrześcijaństwo są dla nas ważne; że musimy objąć modlitwą Kościół w Chinach i dzieło rozkrzewiania Oazy w tym Kościele; że umożliwienie udziału w rekolekcjach oazowych chrześcijanom z krajów misyjnych to nasza wspólna sprawa. Tak więc wpierw wiadomo było, że chcemy podnieść temat Chin, potem zaś „same” przyszły kreatywne pomysły, jak to zrobić.
Punktem zaczepienia był dzień 24 maja, kiedy to obchodzimy w Kościele Dzień Modlitw za Kościół w Chinach. Dzień ten ogłosił w 2007 roku Papież Benedykt XVI, aby wraz z tamtejszymi chrześcijanami zwrócić się w tym dniu do Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych, czczonej w chińskim sanktuarium maryjnym w Sheshan koło Szanghaju. Na szczycie dzwonnicy kościoła na górze She stoi figura z brązu o charakterystycznym kształcie. Maryja trzyma nad głową małego Jezusa, którego rozpostarte ręce z daleka przypominają krzyż. Szczególnie w miesiącu maju Sheshan jest miejscem licznych pielgrzymek, jednak wierni, zwłaszcza ci należący do tzw. Kościoła podziemnego, napotykają na szereg utrudnień ze strony władz, które nałożyły obowiązek rejestracji, prowadzą liczne kontrole policyjne i powodują utrudnienia na drogach.
Nasza akcja informacyjno-promocyjno-modlitewna odbywała się równolegle w trzech miejscach w Polsce: Warszawie, Łodzi i Poznaniu – miastach, w których działa już oazowa Diakonia Misyjna. Chwytliwe hasło z delikatnym przymrużeniem oka „Mejd in Czajna” spełniło swoje zadanie – przyciągnęło uwagę! Uwagę przyciągnęły również megaplansze do gry w chińczyka, które rozłożyliśmy 22 maja w niedzielę punktualnie o godz. 16 w centralnych punktach naszych trzech miast. W Warszawie było to na Placu Zamkowym, w Poznaniu w Parku Mickiewicza przed Teatrem Wielkim, a w Łodzi przy Centrum Handlowym Manufaktura. Mimo iż to właśnie z Łodzi wziął się pomysł gry ulicznej, w tymże mieście pasjonująca gra z żywymi pionkami nie zdążyła się rozkręcić, ponieważ plany pokrzyżowała burza i deszcz, za to zarówno Poznań jak i stolica mogły cieszyć się wspaniałą słoneczną pogodą do końca imprezy. Na festynach pod hasłem „Mejd in Czajna” można było nie tylko uczestniczyć w popularnej grze planszowej w nowym wcieleniu, ale również zapoznać się z kulturą chińską: czy to posmakować prawdziwych chińskich ciasteczek z… karteczką informacyjną o naszych przyjaciołach z Chin, czy to sprawdzić się quizie edukacyjnym lub kreśleniu chińskich znaczków, tudzież spróbować swych sił w konkursie jedzenia pałeczkami. W Warszawie plansza była naprawdę gigantyczna – 144 m2.

Z mojej perspektywy postrzegam takie niedzielne popołudnie przede wszystkim jako promocję Ruchu Światło-Życie w ogóle – po raz pierwszy uczestniczyłam w happeningu w centrum miasta, poprzez który Oaza wychodzi poza swoje grono i kieruje pewien przekaz do społeczeństwa, wykorzystując przy okazji współczesne możliwości medialne, nie tylko chrześcijańskie. Diakonię misyjną w Poznaniu tworzy jak na razie mała grupka, więc zorganizowanie takiej imprezy nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób z Ruchu (m.in. z Diakonii Modlitwy, Ewangelizacji i z Domowego Kościoła) oraz sympatyków spoza Ruchu. Niektórzy przez 2 godziny skakali lub stali bez ruchu na planszy do chińczyka, inni rysowali z dziećmi chińskie literki; każdy z osobna niewiele miał do zrobienia, ale każdy był bardzo potrzebny dla całokształtu. Ja przez cały czas wyszukiwałam nowych przechodniów, których można było poczęstować ciasteczkiem i ulotką zapraszającą na modlitwę za Chiny we wtorek 24 maja do pobliskiego kościoła. Czułam, jak trudno jest mi zwracać się do osób o nieznanych mi poglądach i przekonaniach, mówiąc im o chrześcijanach w Chinach i potrzebie modlitwy za nich. Już łatwiej rozmawiało mi się z turystami z Niemiec. Paradoks?

Celem całej akcji jest oprócz promocji misji na terenie Chin i modlitwy za tamtejszy Kościół również znalezienie ofiarodawców, którzy zechcą wspomóc przyjazd na tegoroczne rekolekcje 6 osób. Widać, że młodzi Chińczycy nie tylko czerpią z bogactwa charyzmatu naszego Ruchu dla siebie, ale zaraz też dzielą się tym, co przeżyli, dalej – dowodem na to jest organizowana przez nich w nadchodzące wakacje pierwsza oaza w ich rodzimej diecezji Handan. Po przeżyciu oazy II stopnia jedna z uczestniczek Kejing Liu (Emma) powiedziała: „Poczułam, że chociaż jestem kimś małym i można powiedzieć nikim, to jednak oczyszczając siebie oraz krocząc drogą wskazaną przez Boga mogę coś osiągnąć. Bo każdy, kto realizuje plany Boże, jest dla Boga kimś bardzo wartościowym. (…) Wierzę w moc Boga, który dał mi odwagę oraz obdarzył zaufaniem. Coraz bardziej wierzę, że cały naród chiński wróci do Boga i będzie szczęśliwy”.
Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej, odsyłam do strony www.mejdinczajna.pl
Magda Roszak

Brak komentarzy: