02.10.2009

Oaza modlitwy diakonii misyjnej


W dniach 25-27 IX w warszawskiej parafii św. Rodziny na Zaciszu odbyła się po raz pierwszy Oaza Modlitwy Diakonii Misyjnej. Była to zarówno odpowiedź na wezwanie hasła tego roku: "Czyńcie uczniów ze wszystkich narodów" jak i okazja do rozeznawania drogi dalszego zaangażowania w ewangelizację poza granicami Polski. W OMie uczestniczyło ok.20 osób (z powodu obowiązków niektórzy musieli wyjechać wcześniej lub dołączyć do nas później) z całej Polski, gdyż oprócz silnej reprezentacji z Warszawy i okolicznych miejscowości (zarówno z diecezji warszawsko-praskiej jak i z archidiecezji warszawskiej) mieliśmy też uczestników z Poznania, Łodzi, Lublina i Mysłowic. Za organizację OMu odpowiadała Diakonia Misyjna diecezji warszawsko-praskiej z nowymi odpowiedzialnymi: Agnieszką i Marcinem Skłodowskimi na czele. To właśnie im zawdzięczamy miłą atmosferę, mnóstwo wrażeń a przede wszystkim doskonałą sposobność do zatrzymania się i refleksji nad naszą posługą i dalszą drogą.

Oaza Modlitwy rozpoczęła się w piątkowy wieczór od spotkania z s. Patrycją i s. Sabiną, które przygotowywują się do wyjazdu na misje. Myślę, że kluczowymi i zaskakującymi dla wielu były słowa s. Patrycji, że to nie misje potrzebują nas, lecz my potrzebujemy misji. To one bowiem nas odnawiają i ożywiają. Siostra zauważyła też, że błędne jest myślenie zakładające, że na misje powinniśmy wysyłać ludzi dopiero wtedy, gdy sami w swoich diecezjach, zakonach, lub jak w naszym przypadku - w Ruchu, będziemy mieli wystarczającą ilość kapłanów, zakonnic, tudzież animatorów. Mamy bowiem dzielić się nie tym co nam zbywa, ale czynić bezinteresowny dar, a wtedy Pan Bóg wynagrodzi w dwójnasób powołaniami. Jest to odpowiedź dla tych wszystkich, którzy nie rozumieją, po co wysyłamy wolontariuszy np. do Kazachstanu, jeśli u nas brakuje animatorów.

W czasie wieczornej modlitwy rozważaliśmy fragment z Ewangelii, w którym Jezus wzywa młodzieńca do sprzedania wszystkiego, co ma i pójścia za Nim. Doskonale korespondowało to z sobotnim Namiotem Spotkania, na którym zatrzymaliśmy się nad fragmentem z Ewangelii Łukasza, wzywającym do zaparcia się siebie, jako warunku pójścia za Chrystusem. Towarzyszył nam w tym tekst o. Franciszka ze zbioru: "Idąc, czyńcie uczniami" o konieczności wyrzeczenia się wszystkiego dla Chrystusa. O. Franciszek doskonale zauważył, że w tej misji, którą mamy wypełnić, nie możemy polegać na samych sobie, lecz uznać swoją słabość i zaufać temu, który nas umacnia i w którym wszystko jest możliwe. Wtedy żadne zadanie nie będzie straszne.

Na sobotniej jutrzni mieliśmy niezwykłą niespodziankę, gdyż nieoczekiwanie zawitał do nas ks. Jacek Herma z Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji „Marianum” w Carlsbergu, który całkiem "przypadkiem" dowiedział się o OMie Diakonii Misyjnej i postanowił nie przegapić takiej okazji i nas odwiedzić. Było to dla nas niesamowite zrządzenie Opatrzności i jednocześnie wielki dar, gdyż nie tylko skierował do nas słowo w czasie jutrzni i Eucharystii, ale też towarzyszył nam do końca trwania Oazy Modlitwy, dzieląc się także swoimi doświadczeniami z posługi w Carlsbergu i zapraszając nas jednocześnie do "zakosztowania” życia w „Marianum”.

W sobotnie przedpołudnie gościliśmy brata Morisa ze Zgromadzenia Małych Braci Jezusa, który przypomniał nam, że nie możemy czynić uczniów jeśli sami najpierw nie będziemy uczniami Chrystusa, a więc jeśli sami nie będziemy trwali na modlitwie. Tylko tam mogę bowiem zaprowadzić innych, dokąd sam doszedłem. Brat Moris powiedział też ważne, choć trudne słowa o tym, że Mali Bracia sami nawracają się dzięki ludziom, z którymi przebywają, czerpiąc od nich czasem więcej niż sami mogli by im dać. To spotkanie chyba dla wszystkich było wyjątkowe, raz ze względu na to co brat Moris powiedział, a dwa ze względu na samą jego obecność, która mnie osobiście wydała się już sama w sobie jakimś szczególnym i pięknym świadectwem.

Po obiedzie był czas na "pogodny podwieczorek", czyli krótką rekreację z elementami zapoznawczymi. Następnie udaliśmy się do znajdującego się nieopodal Centrum Formacji Misyjnej, gdzie po odmówieniu Koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji misji, misjonarzy i tych, którzy przygotowywują się do wyjazdu na misje wysłuchaliśmy ks. Janusza Paciorka, dyrektora Centrum, który opowiedział nam nie tylko, w jaki sposób "wyposażają" przyszłych misjonarzy w przygotowanie teologiczno-misjologiczne i językowo-kulturowe, ale także czym w ogóle misje są i kto jest ich adresatem. Ks. Janusz podkreślił, że do wypełnienia Wielkiego Nakazu Misyjnego danego nam przez Chrystusa zobowiązany jest każdy chrześcijanin i nie jest to wcale "dodatkowa" działalność Kościoła, lecz sprawa podstawowa. Dowiedzieliśmy się też, że misje są skierowane nie tylko do plemion czy ludów żyjących gdzieś w Puszczy Amazońskiej lub w afrykańskim buszu, ale także do wielkich miast, gdzie coraz częściej spotykamy się z pogaństwem.

Po powrocie dzieliliśmy się na spotkaniach w grupach naszymi wrażeniami z Namiotu Spotkania i dotychczasowego przeżywania Oazy Modlitwy, jak też naszym zaangażowaniem na rzecz misji. Wieczorem w sąsiedniej parafii uczestniczyliśmy w modlitwie w intencji kapłanów, prosząc szczególnie o zapał ewangelizacyjny i misyjny dla księży. Dla mnie osobiście ta inicjatywa była niezwykłym świadectwem troski ludzi świeckich o kapłanów i mam nadzieję, że znajdzie swoją kontynuację także w innych miejscach. Ważnym wydarzeniem tego wieczora było także błogosławieństwo udzielone w czasie Nieszporów Magdzie, która już niedługo wyjedzie do Kazachstanu.

Niedzielnej Eucharystii przewodniczył nasz kolejny wyjątkowy gość - ks. Adam Wodarczyk, Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie, który w swoim słowie zapewnił nas, że ta nowa rzeczywistość w Ruchu, jaką jest Diakonia Misyjna ma w nim swoje ważne miejsce. Nakreślił je dokładniej w czasie spotkania, które po Mszy Świętej z nami odbył w bardzo przyjaznej atmosferze, a jednocześnie w bardzo rzeczowej dyskusji. Wytyczył kierunek działania naszej diakonii jako "ad extra" w stosunku do diakonii ewangelizacji, którą określił jako skierowaną "ad intra", wyznaczając więc w ten sposób zależność i relację między obydwoma diakoniami.

Ks. Adam nie tylko zachęcał nas do stałej formacji w diakonii, ale wskazał konkretne teksty o. Franciszka Blachnickiego, które mogłyby, czy wręcz powinny służyć jako materiały formacyjne pierwszego roku pracy diakonii misyjnej. Zawiązują się już bowiem powoli diakonie misyjne w Poznaniu i Łodzi, a potencjalnie istnieją szanse na założenie ich w innych diecezjach. To wszystko sprawia, że Diakonia Misyjna ma przed sobą nowe zadania i nowe perspektywy. Nasi przyjaciele z diecezji warszawsko-praskiej wytyczyli już pewien szlak, przetarli ścieżki. Czas więc teraz pójść ich tropem, korzystając z ich doświadczenia i zapału. Najważniejsze jednak, żeby się modlić i znaleźć ludzi, którzy gotowi byliby podjąć się tej posługi na rzecz misji.

Wierzę, że ten czas był nam potrzebny nie tylko dla poznania się i zjednoczenia sił, ale też po to byśmy wiedzieli skąd mamy czerpać siły i po co tak naprawdę to wszystko robimy. Za to wszystko CHWAŁA PANU!
Przemek

1 komentarz:

kpielorz pisze...

Nic dodać nic ująć Przemku :D
Może tylko z mojej strony, że na prawdę warto było przyjechać, żeby umocnić się duchowo, ale też poznać was wszystkich :)

Posłuchać opowieści o Kazachstanie i innych miejscach, gdzie na nas czekają i na Ewangelię - często nie musi to być wcale daleko...


Szczególnie odkrywcze było dla mnie spotkanie z ks. Jackiem z Carlsbergu ("Jak widać może być coś dobrego z Carlsbergu" ;)))
i piękne jego świadectwo wierności charyzmatowi.


pozdrowienia i pamiętam w modlitwie +
Kasia z Mysłowic :D