


W sobotę i niedziele byłam w Kulsarach, parafii położonej najbliżej
Atyrau: jedyne 250 km :) Od dwóch miesięcy jest tam na stale ksiądz
Czarek, wcześniej musiał dojeżdżać z Atyrau 3-4 godziny złą droga.
Kościół to przerobiony sklep, bo władze nie zgodziłyby się na sprzedaż
placu z przeznaczeniem na budowę kościoła. Wnętrze jest wiec długie i
wąskie.
Parafia liczy ok. 15 dorosłych i ok. 8 dzieci. Msza jest wiec bardzo
wesoła :) dzieci bawią się na ławkach lalkami, misiami, wypróbowują
echo :) W większości są to dzieci wychowywane bez ojców, wiec brak im
dyscypliny.
W Kulsarach nigdy wcześniej nie było kościoła, tak samo z reszta w
Atyrau. Do Atyrau pierwszy kapłan przyjechał w 1999r, do Kulsar księża
zaczęli jeździć ok 2003 roku. Zaczęli od wynajęcia mieszkania w bloku i
tam spotykali się z ludźmi, katechizowali, odprawiali mszę.
Bywało, ze spędzali noc na zimnej podłodze w mieszkaniu, w którym
jeszcze nie było mebli, albo na ławce w kościele. Teraz, kiedy na
plebanii jest bieżąca woda i toaleta, jest to już luksus :)
Ludzie przychodzą do kościoła jak do domu. Msza jest o 15, ale pierwsi
przychodzą już przed 14. Po mszy tez zostają na herbatę, ciasto i
rozmowę. Wyglądają jak rodzina :)