07.12.2011

Krzyk krwi


Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na całym świecie. Jednak to, co ostatnio dzieje się w Pakistanie, wydaje się nie do opisania. Jednak spróbuję…


Wielu usłyszało już historię, pochodzącej z wioski Ittanwali, Asii Bibi, aresztowanej na mocy kontrowersyjnego prawa przeciw bluźnierstwu. W listopadzie ubiegłego roku, Asia została skazana na śmierć za domniemane bluźnierstwo przeciwko prorokowi Mahometowi. Za to, że wyznała po prostu swoją prawdę wiary koleżankom, które naciskały ją, by przeszła na islam, mówiąc, że Chrystus zmarł za nasze grzechy i zmartwychwstał, czego nie zrobił dla nas Mahomet. Jedno zdanie, wypowiedziane na podstawie Ewangelii, przyczyniło się do pobicia Asii przez koleżanki, umieszczenia w więzieniu i skazania. Proces odwoławczy trwa. Tak, ten fakt stał się w miarę głośny. Wciąż zbierane są podpisy z protestem na stronie: www.callformercy.com. Jednak pakistańska ziemia jest przesiąknięta wieloma strasznymi wydarzeniami, o których świat zdaje się milczeć.
A warto pamiętać, że jeśli choć jeden członek Kościoła cierpi niewinnie w Imię Jezusa, powinny duchowo współcierpieć z nim wszystkie inne członki. Czy chrześcijanie w Europie, potrafią choć trochę utożsamiać się z cierpiącymi naśladowcami Jezusa? Czasem potrzeba po prostu modlitwy i ludzkiego wsparcia, aby zmieniać świat na lepsze. Tymczasem świat chrześcijan w Pakistanie coraz bardziej ocieka krwią. Ci ludzie naprawdę potrzebują naszej pomocy.

Czasem idąc ulicą, słyszysz jak ktoś między zdaniami rzuca: „O, Jezus!”, albo „Jezuuuu!”. Imię Jezusa tak często wypowiadane jest w naszym otoczeniu bez jakiejś większej czci lub całkiem nieświadomie. Tymczasem w Pakistanie imię Jezus jest traktowane jako obraźliwie i niebezpieczne. Za wypowiedzenie słów: „Wierzę w Jezusa”, islamscy radykałowie potrafią tam zabić. Gdy usłyszysz, że ktoś obok Ciebie wtrąca w zabawne zdania imię Jezusa bez większego namysłu, spróbuj pomyśleć, że w innym miejscu na świecie, ktoś inny ginie dlatego, że wymawia je z wielką czcią i wiarą, nie chcąc się wyrzec Chrystusa. 
Pakistańscy chrześcijanie dają bardzo mocne świadectwo wiary w dzisiejszych czasach. Zdecydowana większość wyznawców Jezusa Chrystusa nie ma pracy. Po prostu muzułmanie nie chcą ich zatrudniać. Jeśli już komuś zechcą dać pracę, to przeważnie zlecają im takie czynności jak sprzątanie toalet, czy też ulic. Jest to zarazem próba upokorzenia chrześcijan. Młode dziewczyny są zatrudniane najczęściej do sprzątania domów bogatych muzułmanów, co niestety często kończy się gwałtem ze strony właściciela, bądź jego syna. Wówczas taka dziewczyna zasadniczo „należy” już do muzułmanina i jest zmuszona przejść na islam.

Nie mają pracy, a mimo to, pomagają jeszcze innym. Nie mają łatwego życia, ale wiedzą, dlaczego warto znosić ten trud. W Pakistanie żyją chrześcijanie, z których Chrystus na pewno jest dumny. Jednym z takich ludzi jest Yaqoob. To on opowiedział o sytuacji mieszkańców jego wioski. Wielu jego sąsiadów pracuje tymczasowo, to tu, to tam. Yaqoob również zatrudnia się czasowo, wykonując przeróżne prace. Z zawodu jest księgowym. Zdarza się, że ktoś zleci mu, okazjonalnie, jakieś roczne rozliczenia finansowe firmy. Bywa też, że dostanie do przetłumaczenia książkę z języka angielskiego na język urdu. Jego znajoma twierdzi, że jest bardzo sumiennym i dokładnym człowiekiem. Rodzina Yaqooba utrzymuje się z drobnych prac przez cały rok. Ktoś może teraz pomyśleć: I co w tym takiego? Czyż w Polsce nie ma też bezrobocia? A jednak… Jest w tym coś wyjątkowego. Otóż, Yaqoob jest ojcem dwójki dzieci, a wychowuje ich sześcioro. 
Wraz ze swoją żoną zaopiekował się czwórką sierot. Sprawuje także opiekę nad schorowanymi rodzicami i teściami. Poza drobną, zarobkową pracą prowadzi fundację o nazwie Joy Foundation. Fundacja prowadzi sierociniec, sprawuje opiekę nad niepełnosprawnymi dziećmi, a także organizuje kursy zawodowe dla dziewcząt. Pomaga również dzieciom z najuboższych rodzin. Niedawno w Pakistanie były dwie wielkie powodzie. Yaqoob wraz ze swoją fundacją zajęli się gromadzeniem środków na odbudowę zalanych domów oraz bieżącą pomocą dla powodzian. Jednak Yaqoob wciąż szuka coraz większych okazji do czynienia dobra. Stał się prawą ręką proboszcza, gdy rok temu założył wspólnotę przy parafii. Latem 2010 był bowiem w Polsce na międzynarodowych rekolekcjach Ruchu Światło-Życie w Krościenku, dzięki polskim oazowiczom. Wspólnota, która powstała, po jego powrocie, w Pakistanie, to właśnie owoc tych rekolekcji. Yaqoob tłumaczy dla niej materiały formacyjne z języka angielskiego na urdu, animując należących do wspólnoty ludzi. To przykład na to, jak silny może być człowiek, który zaufał Panu Bogu. Człowiek, który ufa w sytuacji ciągłego zagrożenia życia, z nadzieją, że kiedyś będzie lepiej…

Krew niewinnych ludzi wręcz krzyczy, a tak mało z nas na ten krzyk reaguje. Giną tylko dlatego, że wierzą w Chrystusa. Są traktowani gorzej niż bydło. Nie mają prawa do normalnego życia, jak normalni obywatele. A mimo to zachowują ufność i modlą się za swych prześladowców. Każda przemoc wobec drugiego człowieka jest ogromnym złem. Świat jednak zdaje się być wciąż zbyt głuchy. Bo czasem „lepiej” dać sobie watę do uszu. Wyłączyć stronę internetową, mówiącą o zabijaniu niewinnych, a zaraz potem włączyć np. stronę z przyjemną grą. Zagłuszyć sumienie. Powiedzieć sobie: Ten problem mnie nie dotyczy, nie muszę się tym interesować i patrzeć na krew. Mam ciekawsze sprawy do roboty… Znieczulica?

Świat jest pełen sprzeczności. W Europie, która ma chrześcijańskie korzenie, widzimy coraz bardziej naciski na wyrzucenie z niej Krzyża. Dla wielu najważniejsze staje się to, aby w życiu było „łatwo i przyjemnie”. Tylko zapomina się o tym, że żadne miejsce nie zostaje puste. Jeśli wyrzuca się jedne wartości, na ich miejsce wchodzą albo jakieś pseudowartości, albo inna wiara. Jeśli Europa odrzuci chrześcijańską miłość, prawdziwą wolność i Chrystusowy pokój, to pewnego dnia może „obudzić się” w „europejskim Pakistanie”, gdzie będzie liczyć się tylko dżihad…


Powyższy artykuł autorstwa Agnieszki Ścibik (jednej z naszych adopcyjnych mam) może uświadomić nam, jak wiele mamy. To też mobilizacja do modlitwy za Kościół prześladowany, ale również w miarę możliwości, do konkretnej pomocy. 
Nasza akcja "Szopka dla Kenii i Pakistanu" to jedna z form pomocy Chrześcijanom w Pakistanie. Chcemy wysłać krowę, kozę i owcę również do Pakistanu, do wioski w której mieszka Yaqoob. O szczegółach akcji można przeczytać na naszym blogu http://oaza-adopcjanaodleglosc.blogspot.com/2011/11/szopka-dla-kenii-i-pakistanu.html oraz na stronie akcji "Święta w shopie" http://shopka.org
Każda, nawet najmniejsza pomoc jest ważna!

Brak komentarzy: